U mnie czy u Ciebie?

Odpowiedź jest równie prosta. Obie te formy są dobre, ale wszystko zależy od Ciebie.

Praca na etacie i umowa na czas nieokreślony to marzenie wielu młodych absolwentów. To pewien wyznacznik poziomu życia. To pewność zatrudnienia i komfort planowania przyszłości. Tak jak u mnie to było. 26 dni urlopu, długie weekendy, pensja na koniec miesiąca z gwarantowaną podstawą. Do tego oczywiście wszystkie świadczenia dodatkowe, łącznie z prywatnym ubezpieczeniem, kartą na siłownię i prezentami z okazji świąt. Być może w dużej korporacji jest to łatwiejsze do osiągnięcia, ale to nie znaczy, że tylko tam się tak pracuje.

Etat daje dużo możliwości. To coś, co uważam za etap, który każdy powinien przejść. To nauka na całe życie dająca odpowiedź na to, czy faktycznie chcę tego na zawsze.

Etat ma także swoją drugą stronę medalu. Przede wszystkim ustandaryzowane godziny pracy. Jeśli model pracy jest niestandardowy i tak będziesz miał pewne wyznaczniki wpisane w umowie. Twoje zadania rosną z biegiem czasu, narastają, mnożą się. Twój pracodawca, szef, jest „nad” Tobą, więc od niego zależy Twoje bycie lub nie bycie w firmie. Etat dziś wiąże się zazwyczaj z telefonem i skrzynką mailową, której stajesz się niewolnikiem. Zaciera się granica pomiędzy weekendem a dniem powszednim.

A kiedy ma się już dość, czasami dochodzi się do wniosku: „zrobię coś sam”. Moja własna, pierwsza firma. To moment, kiedy można ulec magii bycia „bogiem biznesu”, siłą, dzięki której możemy tworzyć rzeczywistość obok siebie. Działalność gospodarcza – firma z Twoim imieniem i nazwiskiem.

Istnieje wiele legend o tym jak trudno i mozolnie zakłada się taki twór. Naprawdę można to spokojnie ogarnąć w kilka dni. A początkowy trud może zostać nagrodzony tym, że każdą kolejną czynność związaną z urzędami możemy robić poprzez internet. Wybór nazwy, działalności, formy opodatkowania, czasu rozliczeń i gotowe. Działamy!

Co w tym wszystkim jest? Ty. Jesteś swoim szefem, podwładnym, organizatorem, zakupowcem i prezesem. Jesteś swoją firmą. Nikt Cię nie zwolni i nikt nie każe być o 8:00 w pracy. Jesteś wolnym przedsiębiorcą. A co zatem po ciemnej stronie mocy?

Przedsiębiorcą jesteś zawsze. Odpoczywasz? To znaczy nie zarabiasz. Sam opłacasz sobie świadczenia i sam decydujesz jakie. Dobrze podeprzeć się firmą, która będzie prowadziła księgowość – to jeden problem mniej. W czasach dobrych - żyjesz dobrze. W czasach ciężkich – siwiejesz. Jeśli jest to jedyna forma pracy zarobkowej, musisz mieć bardzo dobry pomysł na siebie i swoje specjalizacje.

A żeby nie być gołosłownym, poprosiłem Magdę - osobę, z którą pracowałem, która sceptycznie podchodziła do zmian, o to, by napisała od siebie co myśli o tym, gdzie jest teraz. Oto co napisała.

„Założyć? Nie założyć? Zastanawiałam się czy warto założyć własną działalność gospodarczą? Na jednej szali układałam plusy, na drugiej minusy. I…? Od ponad pół roku pracuję na swój rachunek. Zdecydowałam się. Nie taki diabeł straszny jak go malują. Przyznam szczerze, że dzisiaj nie rozumiem obaw wielu „startujących” ludzi. Czego się bać? Wszyscy w koło straszą ZUS-em i ogromną papierologią. Czy tak w rzeczywistości jest? Nie u mnie. Prawie nie zauważam różnicy pomiędzy własną działalnością, a pracą na etat. Owszem, co miesiąc muszę pamiętać, by wykonać przelew do ZUSu (przez dwa lata jest to połowa stawki- dodatkowy plus), ale to tyle. A przepraszam, skłamałabym. To nie koniec. Muszę pamiętać jeszcze o dostarczeniu dokumentów do księgowej. I już. Nic więcej mnie „nie interesuje”, niczym nie muszę się przejmować. Czy to taka duża cena za możliwość zarobienia naprawdę dużych pieniędzy? Własna działalność gospodarcza to szansa. Rynek otwiera się na „odważnych”. Mnie się udało.”

Poszukując osób do współpracy, gdzie wymaganiem nadrzędnym jest działalność, spotykam ciekawe punkty widzenia. Dominującym jest jednak ten, który pokazuje osoby jako przedsiębiorcze i zmotywowane, poszukujące jednak pracy na jakąkolwiek umowę stałą, traktujące działalność gospodarczą jako przekręt i podstęp.

Zastanawiałem się nad tym, rozmawiałem z kilkoma takimi osobami. Wyniki? Strach. Strach przed odpowiedzialnością. Strach przed ciągłą zmianą lub jak to niektóre z nich określały „poważną pracą”.

Tak. I etat i własny biznes to poważna rzecz. To i odpowiedzialność i ciągłe zmiany. Różnica jest jednak taka, że na etacie reakcja na poważne zmiany kojarzy się z poszukiwaniem nowego pracodawcy a będąc na działalności łączeniem przycisku „kreatywność” i reagowania. Wówczas widać prawdziwą przedsiębiorczość.

Są osoby, które będą pracować u kogoś. Są też osoby, które nauczone swoim doświadczeniem nigdy więcej tego nie zrobią. Wniosek? Każdy jest odpowiedzialny tylko za siebie, więc jeśli chcesz narzekać na to, że nie idzie, że praca jest bez sensu, że znowu musisz wszystko sam albo, ze państwo Ci nie pomaga… zastanów się kto podjął decyzję o wyborze ścieżki kariery.

Odpowiedzialności za swoje wybory życzę wszystkim, którzy wybrali i którzy wciąż stoją przed zamkniętymi drzwiami do swojego świata.

O tym co dokładniej ma w sobie etat i działalność – w kolejnych odsłonach tematu.

Marcin Lehmann

Marcin Lehmann

Z zamiłowania i wyboru Trener Biznesu i Coach. Absolwent Wydziału Zarządzania i Informatyki Politechniki Wrocławskiej. Wnikliwy komentator rzeczywistości w ujęciu motywacji i rozwoju osobistego. Na co dzień zaangażowany w pracę w Akademii Rozwoju Horyzonty - ar-horyzonty.pl.

Zobacz Marcina na GoldenLine!

Zobacz inne moje wpisy

Podziel się opinią

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.