Menedżerowie to zazwyczaj spora zakała korporacji. Często są awansowani w nagrodę, często znają tylko wąski aspekt swojego zadania i obszaru. Skrywają swoją niekompetencję za plecami podwładnych, delegując im zadania, o jakich nie mają pojęcia, po czym wymagają rzeczy niemożliwych.

Spotkałem 3 największe porażki menedżerskie, do których chcę się odnieść i przestrzec przed nimi osoby zarządzające i samych pracowników, bo każdy może to naprawić.

  1. Kiedy nic nie mówię, to znaczy, że jest dobrze. Jak będzie źle – to Ci powiem.

No i co? I nic. Uczę się wszystkiego na temat błędów, błędnego i złego działania, utrwalam w swojej głowie stres, bo rozmawiam z szefem tylko, jak coś idzie lub poszło nie tak. Kiedy robię coś dobrze, nie słyszę nic. Więc skąd mam wiedzieć, że robię dobrze? Skąd mam wiedzieć, że powinienem właśnie tak robić? Jak mam utrwalać sobie dobre zachowania i działania?

Oto jak rodzi się zastraszony pracownik ze sporym bagażem demotywacji. Zero nagród – same kary. Co mogę osiągnąć w tym stanie? Tyle co dziś. Co robię? Odchodzę.

Szefie – chwal! To nie słabość powiedzieć: „Janek, Wiola, świetna robota. Kolejnym razem chcę tego samego efektu, dziękuję".

Pracowniku – mów i proś o pochwały. Pytaj o to, jak widziany jest efekt twoich działań. Pytaj o ocenę. Chciej tego. Zawsze!

  1. Na kiedy? Na wczoraj!

To slogan. Korporacja myśli o efektach natychmiastowych. Sami kierownicy i prezesi mówią często o przestawianiu „wajchy” sprzedaży i czekają na efekt. Czekają – to dużo powiedziane. Chcą ich już. Przekładane jest to na kolejne szczeble zarządzania, coraz niżej i niżej, czas ucieka, a efektów nie ma. Dochodzi się wówczas do paradoksu robienia rzeczy na wczoraj. Oczywiście prace trwają dniami, nocami lub tygodniami. Ale przecież miało być na wczoraj?

Podobny efekt uzyskuje się stawiając rozmyte cele: szerokie zakresy wyników do osiągania, nie określone w czasie działania (np. na zaraz, w najbliższym czasie, szybko, szybko itp.). Plagą są także argumenty poparte liczbami z powietrza i porównaniami do okresów, które akurat dobrze pasują do porównań (np. styczeń 2015 porównaliśmy z wrześniem 2014). Nasuwa się pytanie – dlaczego z wrześniem, a nie z czerwcem lub październikiem? Trudno jednak czekać na odpowiedź.

Skutki? Motywacja, która spada z hukiem na bruk. Nieokreśloność celu lub absurdalna określoność działa tak samo. W umyśle menedżera powstaje myśl „zrobią to szybko” albo „będą chcieli przekroczyć postawione granice”. W umyśle pracownika są 2 opcje. Pierwsza: zrobię tyle na ile umiem, mogę, zdążę. Druga, alternatywna: nie robię bo i tak to bez sensu, bo i tak się nie uda.

Szefie! Spytaj sam siebie, co chcesz osiągnąć: być szefem z autorytetem, czy "prawie szefem" z prawie zmotywowanym zespołem. Chcesz być liderem zespołu, czy tylko przekaźnikiem, posłem wiadomości z góry. Bądź silny i stanowczy, a rzeczy będą „same” robiły się na „przedwczoraj”.

Pracowniku! Dbaj o siebie. Rozwijaj swoją asertywność. Komunikuj logicznie swoje rozwiązania i to co widzisz. Nie pozwól wrzucić się w tryby, które mielą zamiast kreować „nowe”. Logika, odwaga, kultura – to troje mędrców stojących na straży twojego komfortu pracy.

  1. Musicie sobie z tym poradzić!

Ot i masz babo placek. Szef powiedział i czeka na rozwiązania. Częsty przypadek genialnego delegowania zadania na zespół, który być może wcale nie jest zespołem. W strukturze korporacji rodzi się wewnętrzna konkurencja, zazdrość, zawiść, brak współpracy itd. Czy nikt tego nie widzi? Oczywiście szefowie w firmach doktoraty mogliby pisać na temat zarządzania ludźmi. Szefowie nie znają zespołów jakie otrzymują. Zobaczcie, że przychodząc do nowej firmy z lubością ściągają swoje stare zespoły. Dlaczego? Bo oczywiście to grono specjalistów. Szczerze? Bo to kolejna zasłona, która może ukryć ich niekompetencję.

Szefie. Wyjdź z szafy! Poznaj zespół, porozmawiaj. Nie jesteś najważniejszy i najmądrzejszy. Zaufaj zespołowi. To zespół stanowi o sile szefa – może ktoś to w końcu zrozumie.

Pracowniku! Bądź wyrozumiały. Szefowie nie są alfami i omegami – popełniają błędy. Bądź ponad to. Przejmij kontrolę, nadaj ład i porządek zadaniom. Z pewnością znasz w zespole osobę, która może kierować pracą. Nie zapomnij potem nauczyć szefa tego co i jak zrobiliście. Ty już znasz swój labirynt. Pozwól nowemu, wystraszonemu szefowi się w nim odnaleźć.

Szef może być dobrym szefem. Szef może być najlepszym! Nie jednak dzięki samemu sobie lub armii swoich znajomych pracowników, którzy z wdzięczności za kolejną pracę pieśni będą śpiewać pochwalne przed drzwiami prezesa.

Szef będzie dobry jeśli okaże szacunek, pokorę i otwartość dla doświadczenia innych. Szef bez pracowników jest nikim. Pracownicy bez szefa? Nadal pracownikami…

Z pozdrowieniami dla wszystkich szefów!

Marcin Lehmann

Marcin Lehmann

Z zamiłowania i wyboru Trener Biznesu i Coach. Absolwent Wydziału Zarządzania i Informatyki Politechniki Wrocławskiej. Wnikliwy komentator rzeczywistości w ujęciu motywacji i rozwoju osobistego. Na co dzień zaangażowany w pracę w Akademii Rozwoju Horyzonty - ar-horyzonty.pl.

Zobacz Marcina na GoldenLine!

Zobacz inne moje wpisy

Podziel się opinią

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.