Stosowanie dobrze znanych wzorców postępowania i sposobów rozwiązywania problemów, choć oszczędza czas i ułatwia codzienne życie, bywa ograniczające. Nie pozwala bowiem oderwać się od starego, nie zawsze najkorzystniejszego wariantu i blokuje nowe pomysły mogące udoskonalić wcześniejszy sposób myślenia. Świadoma rezygnacja z gotowych odpowiedzi na rzecz poszukiwania alternatywnych podejść bywa bardzo owocna. Właśnie proces ujawniania, wyboru, żonglowania i łączenia faktów, pomysłów i umiejętności nazywany jest kreatywnością. To zdolność do tworzenia pozornie nieistniejących połączeń, do patrzenia na rzeczy z różnych stron. Taki sposób myślenia przypomina nieco szukanie ropy naftowej – żeby ją znaleźć, zamiast jednego, dużego otworu w ziemi, należy wywiercić liczne mniejsze w różnych miejscach. W ten sposób zwiększa się szansę na jej znalezienie – podobnie z wielowątkowym poszukiwaniem najlepszych rozwiązań. Co może zablokować takie otwory, a tym samym twórcze myślenie?

Destrukcyjne przekonania i idea killers

Jeśli zależy ci na pobudzaniu pracowników do twórczego myślenia, upewnij się, czy ty sam lub inny członek zespołu swoją postawą bądź wypowiedziami nie utrudniacie tego. Powtarzanie twierdzeń dotyczących np. tego, że nigdy nie należy słuchać intuicji, a zawsze lepiej zachować tradycję, niż cokolwiek zmieniać lub że fantazja i refleksja to strata czasu mogą skutecznie zniechęcić do wyrażania swoich pomysłów nawet osoby postrzegane jako kreatywne. Tacy pracownicy cechują się zwykle odwagą, kwestionowaniem status quo, brakiem lęku przed popełnianiem błędów, podważaniem przyjmowanych założeń, ciekawością. Są zorientowani na przyszłość, skłonni do wizualizacji. Podejmowanie inicjatywy, szukanie nowych możliwości czy dostrzeganie czasem odległych związków i analogii utrudniają także im też tzw. idea killers, czyli krytyczne wypowiedzi pojawiające się w odpowiedzi na pomysły podczas pracy zespołowej. – „Nigdy dotąd tego nie robiliśmy!”, „To nie będzie działać”, „A któż to wymyślił?”, „Oni tego nie przyjmą…”, „Co pomyśli góra?”, „Bądźmy praktyczni!”, „Szef chyba zemdleje!”, „Za późno na to…”, „Amerykanie już dawno się z tego wycofali…”, „To nie nasza sprawa” – to tylko niektóre przykłady tzw. morderców pomysłów. Wiele osób, słysząc tego typu komentarze, będzie miało spore opory przed przedstawieniem swojej kolejnej propozycji, wycofa się z dalszej pracy. W ten sposób cały zespół może utracić cenne koncepcje. Nie tylko te, które nie zostały wypowiedziane przez danego pracownika, ale także wszystkie te, które wygenerowaliby na ich bazie inni uczestnicy burzy mózgów – przestrzega Łukasz Przybylski, trener z firmy szkoleniowo-doradczej Integra Consulting Poland.

Krótkowzroczność i bariery wewnętrzne

We wspieraniu kreatywności pracowników zapewne nie pomoże również nadmierne kontrolowanie ich działań czy zbyt daleko posunięta analiza koncepcji. Takie podejście przełożonego zniechęca do podejmowania inicjatywy. Z oceną realności pomysłów i konstruktywną krytyką lepiej poczekaj do zakończenia etapu ich generowania. Pamiętaj, że w tym czasie nie ma złych odpowiedzi, bo każda myśl nawet pozornie nie związana z tematem, może ostatecznie okazać się wartościowym tropem, przybliżającym do najlepszego rozwiązania. Niektórzy pracodawcy naciskają też na lepsze rezultaty przy mniejszych nakładach – to jednak podejście krótkowzroczne. – Twórcze myślenie mogą ograniczać także różnorodne bariery, np.: percepcyjne, kiedy twierdzimy, że skoro czegoś nie widzimy, oznacza to, że tego nie ma, lub strategiczne, gdy zakładamy, że jest tylko jedna prawidłowa odpowiedź. Czasem blokady dotyczą też wartości (wówczas przyjmujemy np., że większość ludzi myśli tyko o sobie) lub nas samych (kiedy jesteśmy przekonani, że nigdy niczego nie wymyślimy).

Świadomość istnienia takich barier pomaga w ich przezwyciężaniu, zarówno w odniesieniu do siebie samego, jak i innych członków zespołu – mówi Łukasz Przybylski z Integra Consulting Poland.

Niebezpieczne „szufladkowanie” i powaga

Choć kategoryzowanie niektórych zdarzeń czy grup czasem ułatwia funkcjonowanie, tzw. „szufladkowanie” może okazać się błędne. – Uważajmy na etykietki. Czy mądry nigdy nie może się pomylić? A mistrz ma zawsze rację? Czy można słuchać kogoś bez doświadczenia? On nigdy nic nie wymyśli? Przyklejanie etykietki powoduje, że ograniczamy nasze myślenie i zamykamy się na poszukiwanie alternatywy, bo z góry coś zakładamy. Przez takie podejście możemy odebrać komuś szansę przedstawienia wartościowej koncepcji, ponieważ wcześniej nadaliśmy tej osobie miano mało twórczej lub z drugiej strony – przyjąć niekoniecznie najlepszą propozycję tylko dlatego, że padła z ust pracownika z etykietką „najbardziej kreatywny”. Takie podejście może być niebezpieczne, mylące czy nawet krzywdzące zarówno w życiu codziennym, jak i zawodowym – mówi Łukasz Przybylski z Integra Consulting Poland. – Ograniczająca może również być rutyna – powtarzając te same czynności, zamykamy się ciągle w tych samych schematach poznawczych i funkcjonalnych. Czasem przydaje się zrobić coś, czego dotychczas nie robiliśmy. Być może właśnie to pozwoli nam spojrzeć na dane zagadnienie z zupełnie nowej perspektywy – dodaje. W nabraniu dystansu może pomóc też dowcip, który jest okazją do nowego, świeżego spojrzenia na daną sytuację. Lepiej więc wyzbyć się przeświadczenia, że rozwiązywanie problemów to sprawa poważna i nie można się przy tym bawić ani żartować. Wspólny śmiech to także dobry sposób na budowanie więzi w zespole i jego integrację.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.